Na rynku narzędzi do pracy z Google Ads rośnie liczba rozwiązań wykorzystujących AI. Wiele z nich koncentruje się na automatyzacji wybranych, pojedynczych zadań, takich jak tworzenie treści reklam czy generowanie raportów. BDOS.ai podchodzi do tego zagadnienia szerzej, oferując system zaprojektowany jako warstwa operacyjna do zarządzania kampaniami Google Ads w oparciu o komendy i pracę konwersacyjną. W praktyce oznacza to zmianę sposobu interakcji z kontem. Zamiast korzystania wyłącznie z panelu i ręcznego wykonywania działań w wielu miejscach, użytkownik wydaje polecenia w języku naturalnym. System analizuje dane, identyfikuje potencjalne problemy, sugeruje działania, przygotowuje zmiany oraz prezentuje ich podgląd przed wdrożeniem. Przetestowałem to narzędzie i chciałbym podzielić się swoimi wnioskami oraz spostrzeżeniami. Szczegóły poniżej.

Czym jest BDOS.ai
BDOS, czyli Bycina & Dziedzic Operating System, to system AI zaprojektowany do pracy z Google Ads. Z założenia ma skracać czas wykonywania powtarzalnych zadań, porządkować workflow i ograniczać błędy wynikające z ręcznej obsługi kont reklamowych.
Z materiałów o narzędziu wynika, że jego zastosowanie obejmuje między innymi:
- diagnostykę kont i kampanii,
- analizę wyszukiwanych haseł,
- analizę strategii ustalania stawek,
- monitoring feedu produktowego,
- analizę produktów w kampaniach Performance Max,
- tworzenie kampanii w wyszukiwarce, Performance Max i produktowych,
- szukanie nowych słów kluczowych,
- raportowanie w formacie PDF,
- integrację z GA4, Google Ads i Merchant Center,
- historię zmian i checklisty dla kont.
Duży nacisk położono też na bezpieczeństwo pracy. System ma działać w modelu dry run, preview (podgląd) i dopiero potem potwierdzenie zmiany. To ważne, bo przy automatyzacji operacji na kontach reklamowych problemem nie jest samo wykonanie akcji, ale ryzyko wykonania złej akcji za szybko.
Jak BDOS wygląda w praktyce
BDOS prezentuje zupełnie inny sposób pracy. Zamiast klasycznego klikania po panelu można wydać polecenia w stylu:
- sprawdź wszystkie konta,
- pokaż wyszukiwane hasła z kampanii Performance Max,
- sprawdź strategie ustalania stawek na koncie,
- wyklucz te frazy,
- stwórz kampanię Performance Max feed-only.
Na podstawie przedstawionych przykładów system ma potrafić:
- znaleźć przyczynę spadku wyników,
- pokazać historię zmian na koncie,
- wskazać produkty poniżej założonego ROAS-u,
- zasugerować zmianę docelowego ROAS-u,
- przygotować odpowiedź dla klienta, gdy pyta o spadek konwersji,
- utworzyć nową kampanię z uwzględnieniem konkretnych ustawień.
To ważne, bo największym problemem w pracy z Google Ads rzadko jest brak dostępu do danych. Problemem jest czas potrzebny na zebranie danych, połączenie ich ze sobą i wyciągnięcie sensownego wniosku.
Największe zalety BDOS
1. Oszczędność czasu
To prawdopodobnie największy argument za tym narzędziem. Jeśli rzeczywiście poranny monitoring kilkudziesięciu kont można skrócić z 60-90 minut do kilku minut, to dla freelancera, agencji czy zespołu agencyjnego jest to bardzo duża różnica.
Podobnie wygląda to przy analizie wyszukiwanych haseł, przygotowaniu raportów, szukaniu przyczyn spadków, analizie produktów czy konfiguracji nowych kampanii.
BDOS nie eliminuje potrzeby myślenia (na szczęście ;) ), ale ogranicza czas tracony na czynności mechaniczne.
2. Integracja wielu źródeł danych
W materiałach widać, że BDOS nie kończy się na samym Google Ads. Dochodzi do tego GA4 i Merchant Center. To duża przewaga, bo w normalnej pracy specjalista często skacze między kilkoma narzędziami, zestawia liczby ręcznie i dopiero potem buduje kontekst. Jeśli system faktycznie potrafi połączyć dane z tych źródeł i zwrócić gotową analizę, to jest to realna przewaga operacyjna.
3. Wbudowana wiedza domenowa
To jedna z ciekawszych cech BDOS. Narzędzie nie jest przedstawiane jako pusty chatbot, ale jako system oparty o konkretne know-how: webinary, lekcje, Q&A, benchmarki, zasady analizy kampanii, strategie ustalania stawek, struktury Performance Max i kampanii produktowych oraz copywriting reklamowy.
To ważne, bo sam model językowy bez wiedzy domenowej potrafi być szybki, ale bywa niespójny. Tu założenie jest inne: specjalista nie zaczyna od zera, tylko korzysta z narzędzia, które ma już wbudowaną określoną logikę analizy.
4. Warstwa bezpieczeństwa
Dry run, preview (podgląd), potwierdzenie użytkownika, walidacja GAQL, blokady kosztownych błędów, automatyczne etykiety zmian – to wszystko brzmi mało efektownie marketingowo, ale właśnie takie elementy decydują o tym, czy narzędzie nadaje się do pracy na żywym koncie.
W narzędziach opartych o AI często podkreśla się szybkość działania. Równocześnie istotnym wyzwaniem jest zapewnienie, aby system działał nie tylko sprawnie, ale także w sposób przewidywalny i kontrolowalny.
5. Świetne narzędzie do powtarzalnych czynności
Tu widzę bardzo dużą wartość. BDOS wygląda idealnie do pracy przy:
- słowach kluczowych,
- wykluczeniach,
- większych strukturach kampanii,
- analizie wyszukiwanych haseł,
- analizie produktów,
- tworzeniu szkieletów kampanii,
- porządkowaniu struktur kont.
Czyli wszędzie tam, gdzie specjalista normalnie wykonuje dużo ręcznej, powtarzalnej pracy.
6. Pomoc przy budowaniu nowych kampanii i propozycji działań
To też jest kolejna mocna strona. System może być bardzo przydatny przy tworzeniu nowych propozycji kampanii wraz z:
- targetowaniem,
- przykładami reklam,
- pomysłami na struktury,
- przykładami kreacji video (opisane tekstowo),
- logicznym podziałem kampanii.
To szczególnie cenne wtedy, gdy narzędzie ma już kontekst konta, czyli widzi, co jest promowane, jak intensywnie i jakie przynosi to wyniki.
7. Ogromne ułatwienie przy tworzeniu list remarketingowych
To jest jeden z tych obszarów, gdzie BDOS realnie robi u mnie ogromną różnicę w codziennej pracy, co próbowałem zautomatyzować od dłuższego czasu.
Jeśli ktoś pracuje z remarketingiem na większą skalę, to wie, jak wygląda rzeczywistość w panelu Google Ads – listy remarketingowe trzeba tworzyć ręcznie, jedna po drugiej. Przy większych projektach potrafi to być 30, 50 albo więcej list, co oznacza czysto techniczną, powtarzalną i czasochłonną pracę.
U mnie wygląda to tak, że najpierw tworzę strukturę list remarketingowych w Excelu, gdzie definiuję nazwy list, warunki, logikę podziału, zakresy URL.

Następnie BDOS, na podstawie tych danych, jest w stanie automatycznie utworzyć wszystkie listy remarketingowe. Czyli znowu – zamiast klikania kilkudziesięciu elementów ręcznie, sprowadza się to do jednego dobrze przygotowanego zestawu danych i jednej komendy.

To jest bardzo duża oszczędność czasu i przede wszystkim ograniczenie błędów przy ręcznym tworzeniu struktur.
Ważne ograniczenie (Google Ads API)
Trzeba jednak znać jedno istotne ograniczenie. Jeśli w Excelu dodasz wykluczenia adresów URL jako część reguły (czyli np. lista ma zawierać jedne warunki, ale wykluczać konkretne URL-e), to takie listy remarketingowe po utworzeniu nie będą edytowalne. Nie wynika to z BDOS, tylko z ograniczenia Google Ads API.
Dlatego najlepsza praktyka jest taka: tworzysz listy remarketingowe przez BDOS bez wykluczeń URL, a następnie dodajesz wykluczenia ręcznie w panelu Google Ads.
To jest dodatkowy krok, ale i tak całość procesu jest nieporównywalnie szybsza niż budowanie wszystkiego ręcznie od zera.
EDIT (27.04.2026) – Krzysztof i Karol zapowiedzieli w najbliższych dniach większą aktualizację, która rozwiąże między innymi problem z listami remarketingowymi, także powyższy problem nie będzie już problemem :)
8. Aktywny rozwój i feedback od użytkowników
Na kanale Discord BDOS użytkownicy na bieżąco zgłaszają problemy oraz sugestie dotyczące działania narzędzia. Uwagi te są uwzględniane w kolejnych aktualizacjach rozwijanych przez Krzysztofa i Karola, co oznacza, że narzędzie jest rozwijane iteracyjnie, w oparciu o realne przypadki użycia i potrzeby użytkowników. Dzięki temu kolejne wersje BDOS stopniowo lepiej odpowiadają na wymagania codziennej pracy z kampaniami Google Ads.
Wady i ograniczenia BDOS
Żeby ten tekst był uczciwy, muszę wspomnieć, gdzie widzę potencjalne minusy.
1. System często nie zna pełnego kontekstu konta
To moim zdaniem jedna z najważniejszych wad. Na jednym koncie może być wiele różnych kampanii, które realizują zupełnie inne cele:
- główne konwersje,
- mikrokonwersje,
- wizyty w sklepie stacjonarnym,
- leady różnej jakości,
- kampanie wizerunkowe,
- kampanie stricte sprzedażowe.
Oczywiście można podać szczegółowe instrukcje za pomocą funkcji /bdos-setup, które pomagają systemowi lepiej zrozumieć sytuację, ale nadal nie daje to 100% rozwiązania. Narzędzie może widzieć dane, ale nie zawsze będzie znało pełny kontekst biznesowy, priorytety klienta czy sens istnienia konkretnej kampanii w danym momencie.
I właśnie dlatego rekomendacje trzeba traktować jako wsparcie, a nie prawdę objawioną.
W najbliższych dniach planowana jest aktualizacja systemu, aby poprawić jakość prezentowanych odpowiedzi w oparciu o kontekst klienta (stan na 25.04.2026).
2. Zarządzanie odbywa się z poziomu terminala
Dla części osób to będzie problem. Wiele osób jest dziś przyzwyczajonych do wygodnego modelu rozmowy w oknie czatu, jak w Gemini czy ChatGPT. Terminal jest mniej intuicyjny, mniej przyjazny wizualnie i dla wielu użytkowników może być zwyczajnie uciążliwy.
Dla osób technicznych nie będzie to duży problem, ale dla części specjalistów Google Ads, którzy wolą pracę w interfejsie graficznym, może to być realna bariera wejścia.
3. Ryzyko nadmiernego zaufania do narzędzia
To problem nie tylko BDOS, ale tutaj może być szczególnie istotny. Jeśli ktoś wydaje zbyt ogólne polecenie, system sam dobiera część ustawień, które są wymagane, ale nie zostały wspomniane w komendzie. To oznacza, że osoba bez dużej wiedzy praktycznej może łatwo uznać, że skoro narzędzie coś ustawiło, to na pewno zrobiło to dobrze. Przykładowo jeśli w komendzie wskażesz, że chcesz stworzyć kampanie produktową (PLA) system ją stworzy, ale może pominąć dodanie reklamy produktowej, która jest niezbędna, aby kampania działała (nawet jak dodasz grupy produktów). Warto takie niuanse sprawdzać po wdrożeniu zmian przez API. Kolejny przykład to ustawienie lokalizacji na poziomie grup reklam w Demand Gen. Czy wiesz, że jak raz to ustawisz, to nie możesz już tego zmienić i trzeba tworzyć nową kampanię? Jeśli nie wskażesz tego jasno w komendzie, system użyje domyślnych ustawień, niekoniecznie tych, które są dla mnie odpowiednie.
W przypadku osób bez solidnych podstaw w tworzeniu i zarządzaniu kampaniami, korzystanie z takiego narzędzia może prowadzić do błędnych decyzji i negatywnie wpłynąć na wyniki. Szczególnie wtedy, gdy wprowadzane zmiany nie są później dokładnie weryfikowane w panelu Google Ads. Obrazowo można to porównać do sytuacji, w której daje się małpie broń i obserwuje efekty – narzędzie samo w sobie jest bardzo skuteczne, ale bez odpowiedniego doświadczenia sposób jego wykorzystania może być przypadkowy i trudny do kontrolowania.
4. Komendy muszą być precyzyjne
To nie jest minus sam w sobie, ale ograniczenie, które trzeba rozumieć. Narzędzie ma sporą moc, ale właśnie dlatego trzeba wydawać mu precyzyjne polecenia. Im bardziej ogólna komenda, tym większe ryzyko, że system uzupełni sobie resztę założeń po swojemu. W praktyce oznacza to, że BDOS bardzo dobrze działa jako narzędzie wspomagające pracę specjalisty, ale słabo nadaje się do bezrefleksyjnego „zlecania wszystkiego” jednym zdaniem.
5. Nadal trzeba wszystko sprawdzać po wdrożeniu
BDOS może pomóc tworzyć duże struktury kampanii i oszczędzać mnóstwo czasu, ale po wdrożeniu zmian w panelu online nadal trzeba je dokładnie sprawdzić i poprawić, jeśli coś nie pasuje (nierzadko da się to szybciej poprawić w Edytorze Google Ads niż z poziomu komendy w narzędziu). Czyli wracamy do kluczowego wniosku: to nie jest narzędzie, które daje 100% odciążenia od pracy. Nadal czynnik ludzki pozostaje kluczowy.
6. Wymaga zmiany sposobu pracy
Dla części użytkowników to będzie zaleta, dla innych wada. Jeśli ktoś od lat pracuje wyłącznie w panelu Google Ads i ma swoje schematy, wejście w model “rozmowy z systemem” może być na początku nienaturalne. Takie narzędzia dają największą wartość wtedy, gdy użytkownik naprawdę zmienia workflow, a nie tylko testuje pojedyncze komendy od czasu do czasu.
7. Koszt może być barierą dla części osób
Cennik nie jest wygórowany, zwłaszcza w kontekście pracy agencyjnej czy freelancerskiej, ale dla części specjalistów indywidualnych nadal będzie to realny wydatek (brak miesięcznej subskrypcji – jedyna możliwa opcja to subskrypcja roczna). Trzeba więc odpowiedzieć sobie na proste pytanie: czy zaoszczędzony czas rzeczywiście przełoży się na większą liczbę klientów, lepszą jakość pracy albo większą marżę. Jeśli ktoś prowadzi mało kont i działa bardzo okazjonalnie, może nie wykorzystać pełnego potencjału narzędzia.
8. Wartość narzędzia zależy od jakości wdrożenia
Jak w wielu tego typu rozwiązaniach, samo posiadanie dostępu nie gwarantuje efektu. Dużo zależy od tego:
- jak użytkownik zorganizuje konta,
- czy dobrze rozumie, o co pytać,
- czy wykorzysta integracje,
- czy faktycznie wdroży BDOS do codziennej pracy.
9. Częste potwierdzenia operacji (nawet przy odczycie danych)
Jedna rzecz, która może na początku zaskakiwać, to bardzo częste prośby o potwierdzenie wykonania operacji. System potrafi zapytać o zgodę nie tylko przy wprowadzaniu zmian, ale nawet przy samym pobieraniu danych. Dla wielu osób może to wyglądać dziwnie albo wręcz irytująco, szczególnie jeśli są przyzwyczajone do pracy w stylu „zadaję pytanie → dostaję wynik”. W praktyce wynika to z nacisku na bezpieczeństwo i kontrolę nad operacjami wykonywanymi na koncie.
Co ważne – po użyciu skrótu CTRL + E dostajemy bardzo jasne wyjaśnienie co dokładnie zrobi komenda, jaki jest jej zakres, czy jest to operacja tylko do odczytu czy modyfikacji danych oraz jakie potencjalne ryzyka są z nią związane.

Czyli coś, co na pierwszy rzut oka wygląda jak zbędne „klikanie”, w rzeczywistości jest warstwą ochronną i mechanizmem edukacyjnym. Z czasem zaczyna to mieć sens, szczególnie przy pracy na większych kontach, gdzie jedna błędna komenda może mieć realny wpływ na budżet.
Warto dodać, że liczba potwierdzeń wykonywanych operacji może być częściowo ograniczona poprzez odpowiednią konfigurację środowiska pracy. Dotyczy to głównie ustawień po stronie narzędzia (np. trybów pracy czy allowlisty komend), które pozwalają zredukować liczbę zapytań o zgodę przy mniej ryzykownych działaniach.
Przykładowo możliwe jest przełączanie trybów pracy (np. automatyczne zatwierdzanie edycji plików), definiowanie dozwolonych komend w pliku settings.json czy uruchamianie sesji z określonym zakresem uprawnień. Dostępny jest także tryb automatyczny, w którym system sam ocenia ryzyko operacji i pomija część potwierdzeń.
Nie zmienia to jednak faktu, że mechanizm potwierdzeń jest celowym zabezpieczeniem i w wielu przypadkach warto go pozostawić – szczególnie przy pracy na realnych kontach i budżetach.
(EDIT: 30.04.2026) 10. Konieczność posiadania dodatkowej subskrypcji w Claude AI / limit tokenów
Warto zwrócić uwagę na dodatkowy aspekt kosztowy związany z wykorzystaniem Claude AI. Samo narzędzie BDOS jest wycenione w sposób akceptowalny, natomiast dochodzi kwestia subskrypcji oraz limitów tokenów w Claude. Przy pracy na większej liczbie kont i bardziej szczegółowych analizach tokeny mogą się wyczerpywać, co oznacza konieczność odczekania kilku godzin lub poniesienia dodatkowych kosztów. Jest to szczególnie odczuwalne w sytuacjach, gdy komendy nie są precyzyjne – wtedy zużycie tokenów rośnie znacznie szybciej.
Czy BDOS zastąpi skrypty i dotychczasowe automatyzacje?
Moim zdaniem nie. Dotychczas wiele rzeczy dało się robić za pomocą skryptów i nadal uważam, że to bardzo pomocne rozwiązanie, szczególnie na poziomie MCK, gdy skrypty działają w oparciu o etykietę konta (opcja darmowa, bez płatnego konta na Claude). Jeśli takie automatyzacje są już dobrze zrobione, działają stabilnie i po wykonaniu akcji, np. przychodzi informacja mailowa, to nie widzę powodu, żeby na siłę wszystko przenosić do BDOS.
Gdybym miał odpowiedzieć wprost, czy przerzuciłbym wszystkie obecne automatyzacje ze skryptów do BDOS, to raczej nie. Jeśli coś działa dziś bardzo dobrze i jest w pełni automatyczne, nie ma sensu ruszać tego tylko dlatego, że pojawiło się nowe narzędzie.
BDOS widzę raczej jako alternatywę i rozszerzenie możliwości, a nie obowiązkowego następcę wszystkich skryptów.
Czy zaufałbym BDOS przy zmianach w strategiach automatycznych i stawkach CPC?
Powiedziałbym: pół na pół. Na pewno sprawdziłbym, co system sugeruje, bo może bardzo szybko wskazać potencjalny problem, kierunek analizy albo logiczną rekomendację. Ale sam zdecydowałbym, czy daną zmianę wdrożyć. Bez ślepego założenia, że skoro system zasugerował zmianę, to na pewno będzie lepiej.
Nadal to specjalista zna pełny kontekst działań:
- jakość leadów,
- strukturę lejka,
- priorytety klienta,
- ograniczenia budżetowe,
- sezonowość,
- rzeczy, których nie widać bezpośrednio w danych.
W tej sytuacji BDOS jest bardzo pomocny przy nakierowaniu specjalisty na konkretne tory i wskazaniu potencjalnych problemów. Finalnie jednak to człowiek musi podjąć decyzję, czy sugerowana zmiana będzie adekwatna do sytuacji czy nie.
Praktyczne zastosowanie BDOS.ai
Poniżej przedstawię kilka funkcji narzędzia, które pokażą jakie dane można uzyskać. Pierwsze dni pracy z BDOS to raczej nauka zadawania dobrych pytań niż realna optymalizacja kampanii. Warto więc poświęcić na to trochę czasu.
Jedną z pierwszych i kluczowych funkcji BDOS jest komenda /bdos-setup, która służy do zbudowania kontekstu działania systemu dla konkretnego konta. W praktyce nie jest to jednorazowe ustawienie techniczne, ale proces, w którym system zadaje serię pytań dotyczących konta, m.in.:
- jakie są główne cele kampanii (np. sprzedaż, leady, mikrokonwersje),
- które konwersje są najważniejsze,
- jakie KPI powinny być priorytetowe (np. ROAS, CPA, liczba konwersji),
- czy na koncie występują różne typy działań (np. e-commerce + wizyty w sklepie stacjonarnym),
- jakie są ograniczenia lub specyficzne założenia biznesowe.
Celem tego etapu jest możliwie dokładne odwzorowanie realnego kontekstu biznesowego konta, który później wpływa na sposób analizy danych, rekomendacji oraz proponowanych zmian. Jest to szczególnie istotne, ponieważ bez takiego kontekstu system może interpretować dane zbyt ogólnie. W przypadku kont, gdzie równolegle prowadzone są różne typy kampanii (np. sprzedaż online i działania wspierające offline), brak precyzyjnych informacji może prowadzić do błędnych wniosków.

Warto więc potraktować /bdos-setup jako fundament pracy z narzędziem – im bardziej szczegółowe i trafne odpowiedzi na tym etapie, tym lepsza jakość dalszych analiz i sugestii generowanych przez system.
Kolejną praktyczną funkcją jest /bdos-check, czyli szybka diagnostyka konta Google Ads. To jedno polecenie pozwala w krótkim czasie uzyskać syntetyczny obraz tego, co dzieje się na koncie. Na podstawie danych system analizuje m.in.:
- bieżącą kondycję konta i kampanii,
- zmiany wyników (np. spadki lub wzrosty dzień do dnia, tydzień do tygodnia),
- potencjalne problemy wpływające na efektywność,
- poziom wykorzystania budżetu,
- anomalie w danych (np. nagłe spadki konwersji, brak wydatków, problemy z feedem).
Wynik prezentowany jest w formie skróconego podsumowania z oznaczeniami priorytetów (np. alerty wysokiego znaczenia), co pozwala szybko wychwycić najważniejsze kwestie wymagające reakcji.
Dodatkowo system wskazuje konkretne obszary do dalszej analizy – np. kampanie ze spadkami, zmiany w ustawieniach czy problemy techniczne – dzięki czemu można od razu przejść do szczegółów bez ręcznego przeklikiwania się przez panel.

W praktyce jest to funkcja, która dobrze sprawdza się w codziennym monitoringu konta, szczególnie przy większej liczbie projektów. Pozwala w kilka chwil zidentyfikować, gdzie faktycznie trzeba zareagować, zamiast przeglądać wszystkie kampanie po kolei.
Warto zwrócić uwagę, że na powyższym screenie system zgłasza poważny błąd, że kampanie optymalizowane są pod śmieciowe konwersji, którą są ustawione jako podstawowe (primary). Co prawda wszystkie konwersji są ustawione jako podstawowe, ale na poziomie kampanii wybrane są tylko te główne, pod które optymalizowane są działania. Ta opcja została przez system pominięta, co potwierdza tezę, że doświadczenie praktyczne specjalisty jest bardzo ważne. Inaczej moglibyśmy wprowadzić zmiany, które nie mają w tym przypadku sensu. Dodatkowo system sugeruje odpinanie nagłówków reklam, co również nie musi być dobre, bo w tym przypadku mamy sztywno założone komunikaty reklamowe.

Generalnie każda sugestia wymaga przemyślenia, czy faktycznie ma to sens. Dlatego czynnik ludzki nadal pozostaje kluczowy.
Kolejna funkcja to /bdos-create – służy do szybkiego tworzenia kampanii i ich elementów bez konieczności ręcznego klikania w panelu.
Pozwala przygotować m.in. kampanie w wyszukiwarce, Performance Max, produktowe, struktury kampanii i grup, słowa kluczowe i treści reklam. Na podstawie podanych wytycznych system generuje gotową konfigurację wraz z podglądem zmian przed wdrożeniem. W praktyce przyspiesza to proces tworzenia kampanii i ogranicza ryzyko pominięcia istotnych ustawień. W przypadku braku wskazania opcji, system wybierze je za nas.
Dla przykładu, komenda którą wpisałem:

System przygotował mi taką strukturę kampanii:



Czy taka struktura kampanii odpowiada zapytaniu? W zasadzie tak, pomijając, że system dodał 14 nagłówków, a nie 15, ale to kosmetyczna poprawka. Komenda nie była zbyt szczegółowa, a wręcz ogólna, więc BDOS sam określił dopasowanie słów kluczowych, sam wybrał w jakie formie mają być pisane nagłówki i teksty (z małych czy dużych liter), sam określił stawki CPC. Czy jest to błąd? Nie :) Po prostu nie chcę tracić czasu na pisanie bardzo długiej i szczegółowej komendy. Wystarczy mi podstawowa struktura kampanii, którą po zaciągnięciu do Edytora Google Ads mogę szybko edytować i zmienić ustawienia na takie, jakie potrzebuję. W powyższym przykładzie nie wskazałem, co konkretnie chcę zawrzeć w tekstach reklam, więc są dość ogólne i raczej słabe, ale wynika to z jakości mojego zapytania. Jeśli udzielisz więcej informacji, co powinno znaleźć się w reklamach, system to uwzględni. Można też przygotować szczegółowe wytyczne do kampanii w dokumencie Google i podać go w terminalu jako bazę do tworzenia kampanii. Dla przykładu szczegółowa komenda, którą wykorzystałem do testów:

Otrzymałem następujący wynik:

Widać, że jakość odpowiedzi jest dużo lepsza, co tylko potwierdza że wszystko zależy od tego jak zbudujesz komendę. Co ciekawe, w nagłówku 15 jest błąd (wykrzyknik, który nie jest dozwolony), ale system od razu przeprowadził walidację i znalazł ten błąd.
Następna praktyczna komenda to /bdos-pdf – umożliwia szybkie generowanie raportów PDF na podstawie danych z konta Google Ads. Domyślnie raporty tworzone są w stylistyce BDOS – zielona kolorystyka oraz logo narzędzia.

W przypadku raportów przeznaczonych dla klientów można jednak doprecyzować w komendzie jakie logo ma zostać użyte oraz jaka kolorystyka powinna zostać zastosowana.
Dzięki temu raport może być łatwo dopasowany do identyfikacji wizualnej klienta lub agencji, bez konieczności ręcznego przygotowywania dokumentów.
Ciekawą opcją jest również analiza zmian na koncie Google Ads, np. „Analiza historii zmian na koncie X, które miały wpływ na zmianę skuteczności działań w ostatnich 30 dniach”. Otrzymałem takie wyniki:


Idealnie rozwiązanie do oceny zmian na koncie w ostatnim czasie, szczególnie jeśli ich było sporo. Nie trzeba tego analizować ręcznie.
Wszystkich funkcji jest więcej i dodatkowe znajdziesz poniżej:
- /bdos-check | Diagnostyka konta – kondycja, wyniki, problemy
- /bdos-setup | Konfiguracja konta – reguły, cele, KPI
- /bdos-create | Tworzenie kampanii, reklam, keywords, PMax, Shopping
- /bdos-strategy | Strategia – bid strategy, skalowanie, budżety
- /bdos-changes | Historia zmian na koncie – kto, co, kiedy
- /bdos-update | Aktualizacja BDOS do najnowszej wersji
- /bdos-add-account | Dodawanie nowego konta Google Ads
- /bdos-todo | Zadania i checklisty per konto
- /bdos-pdf | Generator raportów PDF
- /bdos-price-panda | Analiza cenowa produktów
- /bdos-keyword-research | Keyword research z Google Keyword Planner
- /bdos-zapytaj-andrzeja | Baza wiedzy Google Ads (kompendium)
Oczywiście to tylko lista komend predefiniowanych. W praktyce, gdy korzystasz z systemu możesz zapytać o cokolwiek, w zależności jakie masz potrzeby. Możesz go traktować jako swego rodzaju ChatGPT z dostępem do Twoich kampanii i historii działań :)
Dla kogo BDOS ma największy sens
Patrząc na opis funkcji i sposób pozycjonowania produktu, największy sens widzę dla:
- freelancerów prowadzących większą liczbę kont,
- agencji performance i zespołów PPC,
- specjalistów Google Ads, którzy dużo czasu tracą na rutynę,
- e-commerce managerów korzystających intensywnie z kampanii Performance Max, produktowych i Google Merchant Center,
- osób, które chcą połączyć Google Ads, GA4 i Google Merchant Center w jednym workflow.
Mniejszy sens może mieć dla:
- bardzo początkujących osób,
- firm prowadzących 1-2 proste kampanie,
- osób, które nie chcą zmieniać sposobu pracy,
- użytkowników oczekujących, że narzędzie samo podejmie za nich dobre decyzje.
Moja subiektywna opinia o BDOS
Subiektywnie BDOS wygląda na narzędzie, które wyróżnia się podejściem do pracy z Google Ads, głównie przez skupienie na konkretnych zastosowaniach zamiast ogólnych deklaracji związanych z AI. Zwraca uwagę to, że oprócz szybkości działania uwzględniono również kwestie bezpieczeństwa, walidacji i kontroli zmian. W praktyce są to elementy istotne przy pracy na realnych budżetach, których często brakuje w prostszych rozwiązaniach opartych wyłącznie o modele językowe.
BDOS może być pomocny w analizie danych, porządkowaniu struktur kont, pracy na słowach kluczowych i wykluczeniach oraz w identyfikowaniu problemów czy przygotowywaniu wstępnych propozycji kampanii. Jednocześnie trudno traktować to rozwiązanie jako narzędzie, które zastępuje specjalistę. Bardziej jest to system wspierający codzienną pracę operacyjną.
W przypadku osób z doświadczeniem i umiejętnością precyzyjnego definiowania poleceń może to oznaczać realne przyspieszenie pracy. Natomiast przy braku odpowiedniej wiedzy i kontroli nad wdrażanymi zmianami istnieje ryzyko podejmowania nietrafionych decyzji.
Podsumowanie
BDOS.ai nie wygląda na narzędzie, które ma zastąpić specjalistę Google Ads. Wygląda raczej na narzędzie, które ma odciążyć specjalistę z najwolniejszych, najbardziej powtarzalnych i najbardziej technicznych elementów pracy.
Największe plusy:
- duża oszczędność czasu,
- integracja Google Ads, GA4 i Google Merchant Center,
- wbudowana wiedza ekspercka,
- sensownie zaprojektowane zabezpieczenia,
- bardzo dobra pomoc przy powtarzalnych czynnościach,
- duży potencjał przy budowaniu struktur kampanii i analizie danych.
Największe minusy:
- system nie zawsze zna pełny kontekst konta,
- zarządzanie odbywa się z poziomu terminala,
- wymaga precyzyjnych poleceń,
- może prowokować zbyt duże zaufanie do automatyzacji,
- wymaga zmiany workflow,
- zbyt kosztowne dla niektórych użytkowników,
- po wdrożeniu zmian nadal trzeba dokładnie wszystko sprawdzać w panelu online,
- konieczność posiadania dodatkowej subskrypcji w Claude AI (problem z limitem tokenów).
BDOS nie jest narzędziem, które robi „Google Ads za człowieka”, ale raczej rozwiązaniem zaprojektowanym z myślą o wsparciu codziennej pracy na kontach reklamowych. Widać w nim podejście oparte na praktycznych zastosowaniach, co może mieć znaczenie w kontekście realnych procesów i wyzwań w Google Ads. Warto przetestować, jeśli chcesz sprawdzić, czy pomoże Ci w codziennej pracy :)
| WSPÓŁPRACA ZE MNĄ |
| Od 2011 roku jako specjalista Google Ads zajmuję się prowadzeniem i optymalizacją kampanii w systemie reklamowym Google. Dotychczas przeprowadziłem ponad 2300 kampanii, których budżet przekroczył już 30 mln zł. Jeśli szukasz kogoś komu chcesz zlecić prowadzenie swoich kampanii, napisz do mnie. Pracuję tylko z firmami, które poważnie podchodzą do tematu, dlatego zapoznaj się proszę z moimi zasadami współpracy. Jeśli je akceptujesz, wyślij mi wiadomość :) Jeśli interesuje Cię audyt kampanii Google Ads lub konsultacje, również mogę pomóc w tej kwestii. |


4 comments
Maks
30 kwietnia 2026 at 08:33
Jeśli chodzi o cenę to warto również wspomnieć nie o cenie samego narzędzia co według mnie jest ok, ale o cenę i ograniczenia tokenów w Claude. Przy większej ilości kont i dokładniejszym sprawdzaniu każdego konta w pewnym momencie tokeny się skończą i albo czekamy x godzin albo płacimy dodatkowo. Tym bardziej bolesne jest gdy użyta komenda nie jest precyzyjna (co było wspomniane). Wtedy tokeny lecą o wiele szybciej. Osobiście nie korzystam z BDOS.ai, ale już z samego claude tak, który dostosowałem pod swoje workflow. Zajmuje to o wiele więcej czasu aniżeli wykup gotowego narzędzia z większymi możliwościami. W gwoli ścisłości klikam tylko w Google Ads 7 lat :)
Dzięki za obszerną opinie :)
Marcin Wsół
30 kwietnia 2026 at 08:47
Dzięki za komentarz. Faktycznie, to istotne i mi umknęło ;/ Dodałem do wpisu :)
Paweł Pachecki
30 kwietnia 2026 at 09:28
Ja sobie zbudowałem coś prawie podobnego z tymi wszystkimi opcjami, nie korzystałem z BDOS. Połączenie tego z google ads, GA4, GMC daje spore możliwości. Zwłaszcza odnośnie pytań od klientów i raportów. Pytanie klienta np. co mi sie sprzedawalo za ostatnie 30 dni, albo czemu średnia koszyka mi spada i masz to w 5min. Dla mnie to jest największy plus. Kampanie tworze dalej sam przez edytor czy panel. Aż takiego zaufania nie mam „jeszcze” :D
Marcin Wsół
30 kwietnia 2026 at 09:30
hehe, zgadza się :)